Akkarin-Alice

Byliśmy przyjaciółmi od 2 lat. Tkwiłam w małżeństwie od 8 lat. Miałam długie brązowe włosy i zielono-niebieskie oczy. Kiedy spojrzałam na ekran telefonu, zobaczyłam wiadomość od mojego przyjaciela.

"Musimy poważnie porozmawiać"

Odpisałam mu tylko, że będę u niego za godzinę. Szybko się umyłam i założyłam czarną, dopasowaną sukienkę do kolan. Do tego czarne szpilki i płaszcz. Gotowa do wyjścia ruszyłam w stronę przystanka autobusowego. Wysiadłam pięć przystanków dalej tuż pod jego domem. Westchnęłam i podeszłam do drzwi. Zapukałam i czekałam, aż otworzy. Spojrzałam na niego, głośno przełykając ślinę. 

"Jest przystojny"- powiedział głos w mojej głowie

"Nie! Mam męża. Nie mogę tak o nim myśleć"- skarciłam się w myślach 

"Tak sobie to tłumacz. Ja wiem swoje. Lecisz na niego"-zaśmiał się głos "Zamknij się!"-Krzyknęłam w myślach


- Wejdź. Napijesz się czegoś? 

- Kawa wystarczy

Poszedł do kuchni, a ja zdjęłam buty i płaszcz. Usiadłam na kanapie w salonie rozglądając się po pomieszczeniu

- Akkarin, o czym chciałeś rozmawiać? - Przyjaźnimy się od 2 lat. Od kilku miesięcy nie mogę przestać o tobie myśleć. Alice ja... kocham cię

- Akkarin, ale ja mam męża! 

- Chuj z takim mężem! Kiedy ostatni raz wy to robiliście? 

-My...

Miał racje. To małżeństwo było totalną porażką.


- No widzisz. Zostaw go. Dam ci więcej niż on 

- Nie mogę. Nie zostawię go... 

Nie dał mi dokończyć, bo wpił się w moje usta. Jednak, zamiast go odepchnąć, odwzajemniłam pocałunki. Po chwili przerwał i spojrzał na mnie. 


- Widzisz? Nawet nie odepchnęłaś mnie.

- Ja... przepraszam 

- Moja droga nie masz za co. Widać jak brakuje ci pieszczot 

Wstałam, podchodząc do niego, by złączyć nasze usta. Szybko się odsunęłam, idąc do kuchni. Nalałam szklankę wody i wzięłam łyk. Poczułam na mojej szyi jego usta. Odwróciłam się do niego przodem, a on posadził mnie na blacie i wpił się w moje usta. Oplotłam go nogami w pasie, pogłębiając pocałunki. Gdy rozpiął moją sukienkę oderwałam się od jego ust

- Nie tutaj! Lepiej w sypialni

- Nie pożałujesz tego. 

- Mam taką nadzieję

Zaniósł mnie do sypialni, gdzie od razu pozbył się mojej sukienki, a ja jego koszuli. Usiadłam na łóżku, rozpinając jego spodnie. Teraz stał przede mną zupełnie nagi. Podniosłam się, by przyssać się do jego szyi, zostawiając malinowy ślad. Zjechałam pocałunkami coraz to niżej, aż do jego krocza. Wzięłam jego męskość do swych ust, zaczynając powoli poruszać swoją głową. 

- Och 

Jego pomruki były urocze. Oparłam ręce o jego biodra, poruszając głową szybciej. Co chwilę przerywałam, by drażnić główkę jego męskości, a wtedy jego jęki były głośniejsze. Czując w swoich ustach dziwną substancję, przełknęłam ją i wyjęłam jego penisa z ust. Pchnął mnie na łóżko, zdejmując ze mnie bieliznę. Zaczął całować moją szyję, lecz gdy przyssał się do mojego sutka, wygięłam się w łuk, wydobywając z siebie cichy jęk. 


- Muzyka dla moich uszu kochanie

Jego dłoń zaczęła sunąć w dół, aż dotarła miedzy moje uda. Wsunął we mnie dwa palce poruszając nimi powoli - Och 

- Kochanie brzmisz tak sexy, że nie wytrzymam dłużej

Jego pocałunki zeszły na mój brzuch i niżej. Wyjął swoje palce, wysuwając we mnie swój język. Czułam ogromną przyjemność. Dawno nie było mi tak nieziemsko. Moje jęki były głośniejsze. Doszłam dość szybko. Podniósł się i wpił w moje usta.

- Fuck me! Potrzebuję cię w sobie

- Jaka niegrzeczna kocica 


Wszedł we mnie szybkim ruchem. Jego pchnięcia były wolne.

- Szybciej Jego ruchy były coraz szybsze i mocniejsze. Moje jęki były głośne. Czułam coraz większą rozkosz. Zamknęłam oczy, zaciskając dłonie na prześcieradle.

- A...akarin 

- Lubię, gdy tak mówisz kochanie

- Dojdź... we...mnie

- Jesteś tego pewna? 

Szepnął mi do ucha, a ja kiwnęłam głową. Z mężem nigdy nie szło poruszać tematu dziecka. Zawsze robiliśmy to z zabezpieczeniem. Czułam zbliżający się orgazm. Akkarin był boski w łóżku. Niczym bóg seksu. Kiedy oboje doszliśmy, leżeliśmy wtuleni w siebie. 

-Jesteś moja

- Chciałabym...

- Wiedziałem. Dlatego mi się nie opierałaś. Wszystko jest możliwe. Wystarczy złożyć papiery 

- To nie takie proste. Chociaż może masz rację. Powinnam to zrobić

- Będę tu czekał na ciebie kochanie. Chcę twojego szczęścia

- Akkarin...chcę cię w sobie natychmiast! 

- Chodźmy pod prysznic. 

- Z tobą pójdę wszędzie


I tak udaliśmy się do łazienki. Oboje cali mokrzy od potu. Weszliśmy do kabiny prysznicowej. Odkręcił wodę i zrobiliśmy to ponownie. Tak dawno nie czułam się tak spełniona, jak w jego ramionach. Coraz bardziej myślałam, by rozwieść się z mężem. Może faktycznie w ramionach Akkarina znajdę to, czego nie miałam w małżeństwie. Dobrze, że mój mąż wyjechał w delegację i wróci za trzy dni. Miałam czas do namysłu. 


Komentarze